Przypomnijmy, że do tej wstrząsającej historii doszło pod koniec stycznia ubiegłego roku w Krapkowicach na terenie firmy należącej do syna Jana D. Wtedy 66-letni mężczyzna miał się zdenerwować tym, że został ugryziony przez psa wabiącego się Timo, który pilnował terenu przedsiębiorstwa. W konsekwencji Jan D. założył na szyi zwierzęcia metalową pętlę. Z drugiej strony przymocował linkę do wideł wózka, a następnie je uniósł.
Zakończenie tej historii jest przerażające. Z relacji świadków wynika, że Timo długo się męczył, po czym się udusił. O zajściu niezwłocznie poinformowano służby ratunkowe. Na miejsce przybyli policjanci oraz prokurator. Mundurowi zabezpieczyli także nagrania z kamer monitoringu w tej sprawie.
W lutym ubiegłego roku przedstawiono 66-latkowi zarzut uśmiercenia psa. Wtedy jednak mężczyzna nie przyznawał się do winy i odmówił składania zeznań.
Zanim skomentujesz przeczytaj całość w aktualnym wydaniu Tygodnika Krapkowickiego z 1 kwietnia - e-wydanie dostępne tutaj.
Napisz komentarz
Komentarze