Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama https://www.tygodnik-krapkowicki.pl/s/8/reklama
piątek, 4 kwietnia 2025 11:02
Przeczytaj:
Reklama https://partner-projekt.pl/
Reklama Senator RP Beniamin Godyla

„Rzutem na taśmę” zgarnęli pełną pulę

MKS Gogolin wygrał czternasty mecz w sezonie, ogrywając u siebie głubczycką Polonię. W ekipie gości zagrali byli zawodnicy czarno-żółtych - Maciej Dyczek i Mateusz Prefeta. Ten ostatni przypomniał się kibicom przy Kasztanowej piękną bramką z rzutu wolnego.
„Rzutem na taśmę” zgarnęli pełną pulę

Przed sobotnim meczem niemal wszystkie statystyki przemawiały za podopiecznymi trenera Adriana Pajączkowskiego. MKS na własnym boisku do tej pory dał się ograć rywalom ledwie trzy razy w dwunastu spotkaniach obecnej kampanii ligowej, z kolei Polonistom ani razu nie przyszło się cieszyć z wyjazdowego triumfu. Nic więc dziwnego, że w tabeli obie drużyny dzieli punktowa przepaść. Jesienią jednak gogolinianie z Głubczyc wrócili z pustymi rękami, przegrywając tam 1-2. 

– Nie ma co zaglądać w statystyki, bo w tej rundzie już sypnęło niespodziankami. W takich kategoriach można choćby odebrać wysokie zwycięstwo przed tygodniem Polonii z Walcami (5-1 – przyp. red.) – przestrzegał przed hurraoptymizmem trener MKS-u Adrian Pajączkowski. 

W pojedynek lepiej weszli przyjezdni, którzy już po kilku minutach mogli i powinni objąć prowadzenie za sprawą Roberta Mirgi. Pomocnik gości po minięciu wybiegającego z bramki Wojciecha Stefanidesa próbował skierować futbolówkę do pustej bramki, ale ułamek sekundy zwłoki w jego wykonaniu spowodował, że ofiarną interwencją skórę gogolinianom zdążył uratować Piotr Krzyżowski. Niewykorzystana „setka” zemściła się na przyjezdnych w 23. minucie. Po rzucie rożnym powietrzny pojedynek z Mateuszem Prefetą wygrał Mykola Zhovtiuk i uderzeniem głową z bliska przymierzył na 1-0. W drugiej połowie goście ruszyli do odrabiania strat, ale mieli problem z wypracowaniem sobie klarownej okazji bramkowej. Jeśli ma się jednak w szeregach specjalistę od stałych fragmentów gry, takową może być rzut wolny, jaki w 74. minucie podyktował arbiter dla Polonii. Piłkę na 20. metrze ustawił wspomniany wyżej „Prefa”, który markując dośrodkowanie w pole karne, „kropnął” precyzyjnie tuż przy słupku, kompletnie zaskakując Stefanidesa. Radości jednak z tego faktu nie celebrował. 

Zanim skomentujesz przeczytaj całość w aktualnym wydaniu Tygodnika Krapkowickiego z 30 maja - e-wydanie dostępne tutaj.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
KOMENTARZE
Reklama